Kategorie
Linia Odry

Chobienia – Radoszyce 1

Wrzesień 2003 r.

Część 1

Zapraszam na ostatnia wycieczkę zrealizowaną nad Odrą w 2003 roku. Odcinek ten nie należał do trudnych, jednak występująca tu na początku odcinka wysoka skarpa rzeczna, trochę utrudniała mi podjęcie decyzji co do trasy. W końcu postanowiłem trzymać się bliżej brzegu i chyba zrobiłem dobrze.

Rozkruszone resztki.

Samochód zaparkowałem w centrum Chobieni i ruszyłem w kierunku promu. Do pierwszego bunkra dotarłem zaraz za miastem, skręcając w dół do brzegu jeszcze przed oczyszczalnią. Zarośnięta droga prowadzi do ślepej polany skąd nie ma w zasadzie wyjścia. Po stronie oczyszczalni na skarpie stoi mały bunkierek bojowy skierowany w kierunku Chobieni. Niestety mocno zniszczony.

Tędy można wejść.

Po powrocie na drogę do oczyszczalni zjechałem na dół w kierunku rzeki. Przy drodze rosną gęste zarośla i w nich odnalazłem średniej wielkości schron. Strop jest przesunięty nad wejścia, ale jedno jest do przejścia.

Pobojowisko.

Kawałek dalej jest drugi podobny schron, ale w gorszym stanie.
Ściany zewnętrzne są rozparte, a resztki stropu i gruz leżą w wejściach.

Słabo widoczne wejście.

Poruszając się dalej w pośród łąk i wysokich traw do tarłem
do bunkra bojowego skierowanego pod prąd rzeki. Najciekawsze jest w nim szerokie wejście umieszczone w betonowej rynnie.
Strop leży na boku bez belek, a ściany wyglądają jak świeżo białkowane.

Ściany przedziału bojowego.

Już po stu metrach stoi drugi podobny bunkier skierowany na
widoczną już po drugiej stronie wieś Lubow leżącą na łuku zakręcająca tu ostro rzeki. Obydwa bojowe maluchy zamaskowane są na sztucznych wzniesieniach i tworzą grupę.

Wieś Lubow.

Widok na zakole rzeki z pozycji opiekującego się tym odcinkiem bunkra.

Wisząca kratka wentylacyjna.

Dalej próbuje jechać rowerem po wykoszonej łące i docieram do
nietypowego małego schronu, trochę cofniętego. Stoi on na wprost wsi. Zniszczony ma tylko strop nad pojedynczym tu wejściem. Duże pomieszczenie jest całe i leżą tu stare opony. Nad wejściem zawiesiłem znalezioną tu kratkę wentylacyjną.

Wejście.

Pojawiła się polna droga. No i wypatrzyłem nad brzegiem jakieś  wejście. Właściwie bez wielkiego przekonania poszedłem bliżej zobaczyć ten bunkier myśląc, że reszta jest w rozsypce.

Widok z przodu.

Trafiła mi się jednak niespodzianka. Bunkier okazał się nietknięty.
Bunkier stoi na samym skraju brzegu, już trochę podmyty.
Betonowy blok z pod stanowiska bojowego już się osunął.

Stanowisko bojowe.

Pierwszy raz widzę nowy sposób mocowania płyty. Dodatkowe obetonowanie na pewno wzmacnia całą konstrukcje.

Maskowanie płyty.

Na płycie nie ma śladów walki, jest natomiast farba maskująca.
Myślę że malowanie jest oryginalne.

Przedział bojowy.

W środku stoi woda. Zdjęcie zrobiłem przez otwór.

Wejście.

A tak wygląda zalane wejście.

Schron.

Trzysta metrów dalej odnalazłem tym razem cały schron.

Wejścia.

Wejścia są dobrze zachowane, a schodki obetonowane.

Zalany korytarz.

Tu też była woda. Bez gumowców nie miałem szans
na dostanie się do środka

Obrona wejścia.

Obrona wejścia z prawej strony.

Wyjście awaryjne.

Przy lewym wejściu znajduje się wyjście awaryjne, dziś
wypełnione ziemią.

Plan całej trasy.

Na zamieszczonym planie dotarłem już do ósmego bunkra.
Na ciąg dalszy zapraszam na stronę Chobienia-Radoszyce 2

Dalej:
Chobienia-Radoszyce 2

20.01.2004.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *